W jakich miejscach facet nie powinien się golić?

marca 13, 2018


Uwaga, bo ja o goleniu będę pisał i wcale nie będzie to o: elemencie anatomicznym odnóża lub kończyny położonym przed stopą, lub piętką, a za udem lub rzepką, jak mnie tu właśnie przed chwilą Wikipedia podpowiedziała. Nie będzie to również o goleniu barana, choć, jak patrzę na co niektórych…

Będzie to o goleniu takim normalnym. O! Normalne, to trafne słowo, określającą tę niewdzięczną czynność, którą prawdziwy facet musi wykonywać, bo inaczej swędzi i drapie… te nasze kobiety na twarzy czy udach. Golić się trzeba, to wie każdy, komu tak jak i mi rośnie ruda broda.


Jak to robić? Wystarczy do tego wziąć odpowiednie narzędzie:


Maszynkę jednorazową, którą żona, czy kochanka wcześniej sobie podgoliła miejsca intymne, jak pięty na przykład.

Golarkę elektryczną, którą ciachamy się szybciej, ale i mniej dokładnie, bo choćby nie wiem co, to jakiś piczy kłak się uchowa.

Palnik, jeśli na przykład kładziemy papę po godzinach i mamy w domu (polecam).

Sekator, jeśli na naszym ryju, czy gdzie indziej pojawiły się już namorzyny.

Prawdziwy facet powinien wiedzieć jedną, bardzo ważną rzecz związaną z tematem, mianowicie:

Gdzie facet nie powinien się golić:



Kuchnia.



Powiem krótko. Jakbym się ogolił w kuchni, to moja Pani żona, by mi nogi z dupy wyrwała ręcami. Następnie dałaby mi osprzęt niezbędny do dokładnego usunięcia ściętego zarostu, czyli lupę i pęsetę. Musiałbym na kolanach, centymetr po centymetrze, sprzątnąć całe pomieszczenie. Syzyf lubi to.

Śmiejesz się? Idź się ogolić do kuchni…


Sklep.



Panowie. Ja wiem, że korci często, że chciałoby się przetestować, ale to nieładnie. To, że dziewczyny idą do Rossmann i psikają się testerami wszystkiego, co stoi na półkach, nie znaczy, że i my mamy robić to samo. No weźcie. Wchodzi laska do sklepu, wylewa na siebie chuj wie ile badziewia, po czym wychodzi jak gdyby nigdy nic, śmierdząc mieszanką potu, esprita, gumowców po wyrzucaniu gnoju i wyrzyganą makrelą.

Ja wiem, że obok siebie wiszą maszynki, żele przed i po goleniu, ale na brodę Gandalfa – nie róbcie tego. Nie gólcie się w sklepie.

Na rybach.



Wędkujecie? Zajebiście, chociaż wyjazd na ryby prawdziwego faceta nie zupełnie wiąże się z gapieniem w spławik, sygnalizator, czy szczytówkę (laski szaleją). Jeżeli jednak wybraliście właśnie takie, a nie inne hobby, to nie gólcie się, bo ryby nie będą brały. Tak mi kiedyś dziadek mówił. Bo ryby widzą, kto siedzi na brzegu i jak wędkarz się ogoli, to go nie poznają i uciekną.

Na meczu.



Jeżeli Ci życie miłe, to nigdy nie gól się na meczu. Jest to bardzo niebezpieczne. Weźmy na przykład sytuację, kiedy jest 90 minuta finału mistrzostw osiedla między żulami a księżmi, z czego kilku gra w obu drużynach po połówce (i meczu i flaszki) i raptem sędzia, który został nim tylko dlatego, że był za bardzo najebany, żeby samemu biegać, dyktuje karnego dla księży. Proboszcz zarzuca sutannę na plecy i strzela gola, po czym kopie piłkę, która ląduje w siatce. Wtedy ty akurat golisz brzytwą okolice gardła, ale emocje wzięły górę i z twojego gardła wydobywa się dziki ryk radości.

Brzytwa, pamiętasz? Pewnie nie, bo już nie żyjesz.


Pamiętaj kolego albo kolego kolegi. Nie każde miejsce nadaje się do ogolenia.

You Might Also Like

0 komentarze

Facebook