Golenie twarzy to dla mnie dramat!

kwietnia 23, 2018


Nienawidzę się golić! Nigdy nie lubiłem. Zawsze po tym, na drugi dzień tak jaja swędzą, że nie ma zmiłuj. Siedzi człowiek w pracy, przychodzą przełożeni z tematem na przedwczoraj najlepiej rano, a ja siedzę i czochram się bo wytrzymać nie mogę. Czasami ktoś zapyta nawet:

-Co Ty! Jaja sobie robisz?
-No robię. Trwałą!



Uwaga, bo teraz będą mądre słowa, bo moje. 


Nie jest źle, jak swędzi tam, gdzie nie widać. Źle jest, jak swędzi ryj. - weźcie sobie to w cytat i głoście w świecie. 

Golenie twarzy, to jest dla mnie najgorsze, co może spotkać faceta, zaraz po badaniu prostaty i paru innych rzeczach, kiedy obcy ktoś dobiera się do naszych wacków, albo co gorsza – dupy. 

Jako, że mam cerę gładką i jedwabistą niczym busz Zohana, to każde moje golenie powoduje, że gdzieś na świecie ginie jakiś motylek. Nie pomaga mi nic. Ani maszynki jednorazowe, wielorazowego użytku Żileta, ani balsamy, kremy, pudry, wibratory, czy tam depilatory. Jedynie maszynka taka elektryczna, czyli na prąd taka, co ją się do ładowarki wsadza i ta ładowarka ją ładuje i później można się golić, tylko nie na gładko, bo taka chujowa jest, chociaż do twarzy. No i jednego dnia armagiedon się stał, bo moja maszynka popełniła samobójstwo, a ryj ogolić trzeba. Pojechałem do sklepu, bo w moim mieście jest sklep i kupiłem taki krem po goleniu, żeby zaraz po, było gładziutko, pachnąco i przyjemnie. 

-Kup Pan ten – powiedziała taka jedna dziewczyna z sąsiedniej wsi, która w tym sklepie pracowała, wskazując palcem wskazującym, prawej stopy u lewej ręki na krem renomowanej marki przez blogerki urodowe, które testowały i zachwalały jako top produkt, bo za darmo dostały.

Kupiłem. 

Dodatkowo też kupiłem żel do golenia, żeby ten mój rdzawy, szorstki niczym dupa pawiana zarost, jakoś nawilżyć i by wszystkie trzy ostrza żileta, bez trudu sobie poradziły z koszeniem. 

Umyłem ryja ciepłą wodą, bo mam ciepłą wodę w kranie. Ot taki kurwa ze mnie rozpustnik. Nałożyłem siedmiocentymetrową warstwę żelu i jedziemy z koksem. Chociaż patrząc na typ mojego zarostu, bardziej by tu pasowało – jedziemy z gównem. 

Rozpocząłem delikatnie, zgodnie ze starożytną techniką golenia owiec. Najpierw z włosem, później pod włos. Centymetr w bok i znowu: Najpierw z włosem, później pod włos. Powtórzyć do czasu, aż cała szczecina zniknie z powierzchni mojego ryja, która równa z kolei jest powierzchni Watykanu, z tą różnicą, że po moim ryju nie depcze tysiące batmanów. 

ogoliłem się… A kurwa! Wróć! Zapomniałem dodać, że nie mam w łazience lustra i po palcu się gole. Tylko wiecie. Prawdziwy facet, zawsze po palcu drogę znajdzie. Po wszystkim, przejechałem opuszkami moich delikatnych dłoni po buzi mojej ślicznej, w celu podziwiania jej gładkości i wtedy…

Mój ryj dostał okresu! Z połowy ryja i szyi leciała mi krew. Nie kurwa. To nie było zacięcie. To była transformacja w Popka! Brakowało wtedy, żebym chwycił za mikrofon i zaśpiewał „dla prawdziwych dam”. Byłem bardziej poharatany niż gnój, który z rozrzutnika na pole wylatuje. 

Facet jednak nigdy nie panikuje. Otworzyłem szafkę żony, wyjąłem z niej kilka podpasek i poprzyklejałem sobie do ryja. Pomogło. Krwawienie ustało, więc przyszła pora na użycie tego superzajebistego specyfiku, który poleciła mi sprzedawczyni ze sklepu w moim mieście. Mam sklep w mieście, wspominałem? 

Odkręciłem i od razu przechyliłem o stoosiemdziesiąt stopni Celsjusza, czyli zamiankę taką zrobiłem, która polegała na tym, że dupka, która była na dole, poleciała gwałtownie do góry. Jak w seksie. 

Bęć, bęć, bęc, bęc, bęc. Dobra Jadźka zmiana. Idziesz na górę, bo mnie skurcz już w dupę łapie. I bach jej suples. 

Wiecie, jakie są specyfiki po goleniu. Tak kurwa gęste, jak loki Gesslerowej. Albo jak kisiel, albo jak żywica epoksydowa po dodaniu utwardzacza po dwudziestu minutach. No gęste.

Ten taki nie był. Wcale. 

Zanim się ogarnąłem w tym, że do butelki zamiast żelu dali mlko kokosowe rozcieńczone w soku pomidorowym z cebulą, to pół butelki wyleciało mi na podłogę. Wyglądała ona tak, jakby właśnie na tej podłodze urządzono orgię stulecia. Niefajnie. A bardziej niefajnie by było, jakby wtedy do łazienki weszła moja żona. Co by zastała?


Swoje zakrwawione podpaski, poprzykładane do mojego ryja i zaspermioną do granic możliwości podłogę. Szybko posprzątałem. 

Wziąłem trochę tego „żelu”, który pozostał w butelce i nałożyłem sobie na twarz w nadziei, że za moment przyjdzie ukojenie w cierpieniu. Przyszło. Wkurwienie przyszło. Ten żel miał przyczepność gorszą, niż 15 letnie opony w żuku. Spłynął jak po kaczce. Co za gówno! Tylko białe. 

Bo ja tak tylko zapytać chciał, czy nie wiecie, gdzie tanio golarkę można kupić?

Coś więcej?

W jakich miejscach, mężczyzna nie powinien się golić?

You Might Also Like

0 komentarze

Facebook