Facet, Mordor i zakupy

maja 16, 2018


Bo w życiu faceta musi przyjść taki moment, kiedy będzie on musiał udowodnić przed całym światem, czyli żoną, bo dla prawdziwego faceta, to właśnie ta kobieta, która z dumą nosi pierścień złoty, wykuty w czeluściach Mordoru i który to on osobiście jej włożył na palec, w dniu przyrzeczenia małżeńskiego, albo po prostu znalazł go w paczce chipsów cebulowych, bo cebula to zdrowa jest bardzo i kobieta płacze jak to widzi, to znaczy pierścionek jak widzi i cebulę też, jest całym światem. Przynajmniej tak musi mówić, bo inaczej usłyszy wiele strasznych rzeczy. Na przykład: jutro Ty robisz obiad, albo zrób pranie, albo jutro jedziemy do mamusi. Takie słowa dla faceta są nawet straszniejsze niż pojawienie się Buki w dolinie muminków. 

Takim momentem, z którym mężczyzna musi się zmierzyć, niczym żuk z kulką kupy z siankiem, którą pcha dzielnie, jakby chciał pokazać żuczycom, że to on ma najpiękniejszą kupkę, jest samodzielnie, powtarzam samodzielne zrobienie zakupów. Nie mówię tu o takim wypadzie, kiedy facet dostaję do ręki listę z wyraźnie zaznaczoną jedną pozycją, którą niestesty nie jest piwo, tylko na przykład kartofle, bo faceci doskonale wiedzą, jak kartofle wyglądają, bo z kartofla to wódkę się robi i frytki, które tą wódką można popić, albo sos z niej zrobić, do tych właśnie starannie wyrzeźbionych fyrtków, do drugiej ręki dostaje siedem złotych w jednym banknocie z kocią dupą a z trzeciej ręki dostaje z liścia, żeby nie stracił tych pieniędzy na bzdety. 

Mówię tu o takim przypadku, kiedy mężczyzna dostaje polecenie od kobiety, która potężniejszy pierścień na ręku nosi:

Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać"

-Kup coś na obiad.

-ale co?

-Nie wiem, wymyśl coś. 

No i mężczyzna czuje się w takiej sytuacji, niczym ranna gazela w Serengeti, pomiędzy legowiskiem  lwów, hien i krokodyli. Co by nie zrobić, to i tak źle to się skończy. 

Bo takie słowa, jeśli kobieta już wypowie, to nie po to, żeby pozwolić facetowi na zaimponowanie jej, tylko po to, by pokazać swoją wyższość plemienną nad mężczyzną, który w hierarchii rodzinnej znajduje się na zaszczytnym miejscu, zaraz za kotem. W związku, to kobieta ma więcej odznak zuchów na pagonach i nawet jeśli facet kupi polędwiczki, czy schabik, które dopiero co zostały wykrojone ze świnki, samodzielnie złowi szczupaka, czy inną rybę drapieżną, bo wiadomo, że drapieżne są najlepsze, to w domu i tak usłyszy:

-A co ja mam z tym zrobić? Kupiłeś, to teraz rób! A gdzie por? Gdzie marchewka? Z czego ja mam niby zrobić sos? A do ryby, gdzie kapusta kiszona? To ty nie wiesz, że u nas zawsze robi się rybę z sałatką z kapustki? Muszę to teraz zamrozić, a obiadu nie będzie!

Bo facet, mimo tego, że ramu ma sto giga, to jednak system operacyjny ledwie dwubitowy i ten ram to mu służy jedynie do zapełniania przestrzeni między uszami i miejsca na przepisy żony braknie. Bo Jak kobieta kupuje coś, to do tego cosia bierze jeszcze szereg innych cosi, które wspólnie tworzą danie tak piękne, jak widok Janusza w kubotach, na Sopockiej plaży, ogrodzonego parawanem.
Faceci też tak potrafią.

Zawsze jak biorą wódkę, to pamiętają o zapojce. Czasami nawet jeszcze jakieś chipsy do koszyka wpadną, jak nie smali za mocno.


You Might Also Like

0 komentarze

Facebook