Świadek w Warszawie

maja 09, 2018

Warszawa nocą

Warszawa
Wiedziałem, że wyjazd mnie zaskoczy. I zaskoczył. Po raz pierwszy rozczarowałem się sowicie, kiedy wpisując w Chrome w mojej nokii 3310 frazę: Warszawa, co to kurwa jest?". Okazało się, że jest ona stolicą Polski, a nie jak się większości wydawało Krasnystaw.

Drugim rozczarowaniem okazał się kierowca busa. Brat bliźniak Kubicy. Zupełnie nie podobny, ale krew ta sama. Albo dojedzie pierwszy, albo rozjebie auto. Przez te pieprzone dwieście z hakiem kilometrów, zabił mnie 3 razy. Mniej razy zginąłem nawet, kiedy przechodziłem contrę. Wiecie jak to jest, kiedy nażrecie się grzybów i wsiadacie za kółko. Oglądaliście pewnie Fat Pizza. Ten drajwer był takim samym narkusem. Zapierdalał, jak moja babka w każdą środę na nabożeństwo Maryjne i gdyby nie to, że w podłodze była dziura wielkości hemoroidów geja bo ostrym gang bangu i dzięki temu mogłem trochę hamować nogami, zupełnie jak Flinston, to byśmy wjechali w dupę takiej czerwonej astry szybciej, niż dochodzi prawiczek przy pierwszym seksie. Nie lubię Astry. Pewnie należałoby się jej takie partyzanckie wjechanie w zad bez kremiku, co by ładniejsza trochę była przynajmniej. ale chuj. Dojechałem. 3 życia poszły się jebać, ale dojechałem.

Wyłoniłem się z busa, niczym Afrodyta z piany morskiej, z marszu czyniąc te miasto piękniejszym. Do pokonania miałem 200 metrów pieszo, gdzie czekała na mnie zaparkowana limuzyna z prywatnym szoferem, który o dziwo okazał się moim bratem. 200 metrów. Pokonanie takiego dystansu, zajęłoby mi w normalnych warunkach, w normalnym mieście jakieś 34 minuty biegiem. A tu? Kurwa ludzie! Wyobrażacie sobie, że przy pierwszym kroku przez jezdnię, zaczęli na mnie trąbić i o mało co nie rozjebał by mnie pociąg! Kurwa! Pieprzony pociąg jechał po drodze - czaicie? Zaraz do tego przylecieli jacyś dziwni panowie, wzięli mnie na glebe, rozbijając moje słoiki z bigosikiem i ogóraskami kiszonymi i drą ryja, jakbym przynajmniej nasrał im na wycieraczkę.

-Co ty robisz! Zabić się chcesz? Pojebało Cię?

-Panie! Mówię. ja tu tylko ło tam ło mam dojść. O co Wam chodzi!?

-AA. To przepraszamy! To musi Pan przejść o tędy o - pokazał mi palcem na schody, które biegły pod ziemię...

-Taki chuj, jak tam wejdę. Wiecie co na śląsku w kopalni było? Wleźli pod ziemię i już tak zostali!

-Po jakimś czasie jednak przyszedł mój szoferbrat i przeprowadził mnie bezpiecznie przez ten brzydki tunel.

Bo ja Wam nie powiedziałem wcale, po jaki chuj tam pojechałem. Otóż na świadka mnie wezwali. Oni wezwali, to się stawiłem. No i zawołali mnie. Zawołali, no to wchodzę.
-Przepraszam, ale kto to jest? Zapytał koleś w śmiesznym wdzianku, patrząc na laskę skąpo ubraną, która weszła razem ze mną.

-To jest Jolasia. Tancerka. Lodzik w cenie, więc spokojnie.

-Ale jaka tancerka?

No i mnie skurwiel zagotował.
-No sraka! Mam być świadkiem, a świadek załatwia tancerki no nie? A tu jeszcze lodzika w cenie udało się załatwić. Korzystasz Pan, czy ma spierdalać? Tylko od razu mówię, że połowę zapłaciłem z góry.
Nie wiem czemu, ale nie spodobało mu się taka niespodzianka i Jolasia musiała wyjść.

-Proszę się przedstawić. Powiedział do mnie kolo za biurkiem, obok którego siedziały dwie laski, a w kącie jedna na laptopie jakiegoś pornola oglądała chyba.

-Kocia dupa jestem. Bloger z Krasnego. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

Nie wiem, dlaczego, ale jak tylko to powiedziałem, to kobieta po jego prawej, doszła natychmiast, bo taki głuchy dźwięk z siebie wydała, koleś w śmiesznej pelerynce pierdolnął szczęką w stolik, laska, która oglądała pornola zaczęła się masturbować zszywaczem, a kobieta, która siedziała po lewej tego gościa wybiegła szybko na korytarz i zaczęła się bzykać z Jolasią.

Po chwili emocje lekko opadły i koleś mówi do mnie.

-Znam Cie! Czytam! To, co piszesz, ma wpływ na wyroki, jakie tu zapadają. Mówi koleś. Wyobraź sobie, że odkąd trafiłem na Twoje teksty, to już trzy feministki skazałem na dożywocie.

-Za co? Zapytałem z niedowierzaniem.

-No jak to za co? Cycków na marszu nie pokazały!

No! o takie wolne sądy to ja walczyłem.

Przepraszam. Nie wolne. Wyzwolone!

Tak było. Naprawdę. Nie ściemniam.

You Might Also Like

0 komentarze

Facebook