Wypinanie dupy do lustra nie czyni Cię fit laską. Instagram tonie w tandecie.

maja 17, 2018


fit dupa
Podziwiam ludzi, którzy ambitnie działają na Instagramie, prawie tak samo bardzo, jak podziwiam polowanie mojej kocicy na sztuczną mysz. Niby się stara, niby robi te wszystkie rzeczy, które wykonują lwice na Serengeti, kiedy mają ruszyć w pościg za guźcem, czyli skradają się tak po cichu, niczym nastolatek, który pierwszy raz najebany wróci z imprezy, na przykład z choinki w podstawówce i nie chce za nic obudzić rodziców, bo jak Ci usłyszą, jak się zerwą i jak sobie przypomną, że oni też za gówniaka na czworaka do domu wchodzili… No i później ta moja kocica tak śmiesznie zaczyna telepać zadkiem, jakby występowała na festiwalu Samby w Opolu i rusza w pościg. Dopada ofiarę i napierdala ją z kopa, trzymając przednimi łapami. Ale jednak to wszystko jest sztuczne.

Instagram też jest sztuczny niczym cycki Dody. Pogapić się można, ale z czasem przestaje to sprawiać przyjemność, a wręcz przeciwnie. Bo to nie jest tak, że laska doda sobie zdjęcie, na którym się uśmiecha. Napisze parę słów o tym, jak jej minął dzień i pozdrowi babcię, czy pieska. Takie się oczywiście zdarzają, ale nie mają one publiki, takiej jak miało Kelly Family w latach świetności, czy Pornhub obecnie. Teraz proces dodawania zdjęcia, jest bardziej skomplikowany niż sikanie do kosza na śmieci na Placu Czerwonym w Moskwie.

Na początku oczywiście musi być sesja.


Ha! Liczyliście na to, że Instalaska z cycami to robi sobie jednego selfika na poczekaniu w windzie? Dobre. Prędzej zatrzyma windę, w której poza nią jest jeszcze kilka osób i dwa psy, które z niecierpliwością czekają na oddanie stolca pod blokiem, niż doda jedno zdjęcie, które przez ten czas w windzie zrobiła. Ona potrzebuje całej sesji zdjęciowej. A i trzysta zdjęć zrobi w jednej pozie, żeby z nich wybrać to jedno, które ewentualnie się nada i nie będzie na nim widać jakiś niedoskonałości typu: zwisający penis, czy brak oka. Wybiera to jedno, które wyszło zdecydowanie najlepiej i dopiero wtedy przechodzi do dalszego etapu. Jak w grze. Żeby przejść dalej, trzeba zaliczyć jakiś checkpoint, wykonać questa, czy rozjebać bossa. Dopiero wtedy idziemy dalej. Tak też jest ze zdjęciem. Wybranie zdjęcia, to jest dopiero takie wybranie klasy postaci w RPG – ach, wybranie kiecki dla swojego sima, wybranie auta w NFS, czy rozwalenie pierwszego robala w Mario

Kolejnym etapem dodawania zdjęcia na Instagram, jest:

Obróbka zdjęcia.


Kto myślał, że zdjęcia dodawane na Insta, przez fit wojowniczki z wielkimi zadkami wypiętymi do lustra, są naturalne niczym coca-cola, musi się niestety rozczarować. To rozczarowanie pewnie jest większe niż wtedy, kiedy ty napalona jak żul na małpeczkę, chciałaś przeżyć niesamowity wieczór pełen wrażeń z nowo poznanym facetem na mszy wieczornej, a on okazał się prawiczkiem i to z małym fiutkiem. Na instagramie nie ma miejsca na naturę. To nie zielony zagajnik, po którym radośnie fikają sarenki. To bardziej fabryka plastiku.
Fit lale poświęcają mnóstwo czasu na obróbkę zdjęć. I to nie tak, że mają zagwozdkę, który filtr z tych Instagramowych wybrać, tylko wrzucają zdjęcie do specjalnego programu, np. Photoshop, bo teraz każdy jest ekspertem w jego obsłudze. Ten program jest banalny i prawie darmowy. Bo kogo teraz nie stać, na wyrzyganie trzech tysięcy za jedno stanowisko, chyba że… Nie! To nie może być prawda! Ktoś operuje na piratach? Na pewno nie fit lale!

Ale walić to, skąd ludzie to mają. Liczy się obróbka. No i ten program umożliwia wiele różnych rzeczy. Na przykład, bez problemu można sobie tę dupę wypiętą do lustra dodatkowo powiększyć, bo mimo, że wypięta, to jakaś nie taka. A tu się zaokrągli, tu się doda co nieco, tu się tatuaż dołoży, bo też można. Tu się cellulit zdejmie, bo przecież przed światem nie pokażę takiej. Dupa ma być dziełem sztuki, a nie tylko zwyczajną, służącą do srania, zwykłą dupą. Czasy, w których na dupie zarabiały tylko nieliczne, tak zwane kobiety wyzwolone, minęły bezpowrotnie. Teraz każda lala, może zarabiać na swoim zadzie, nie zdejmując nawet majtek. Bo właśnie po to, wrzucają takie zdjęcia. Dupa przyciąga uwagę, prawie tak samo jak cycki, ale te akurat tak chętnie nie są eksponowane, co jest niesprawiedliwością wielką. Cycki powinny się domagać równouprawnienia! Mało tego. Powinno powstać ugrupowanie cycowych feministek!
No i jeśli jest ta fit dupa zrobiona na wzór tej Kim Kardashian, to można przechodzić do kolejnego etapu:

Kadrowanie.


Na wstępie małe wyjaśnienie. Kadrowanie to nie jest coś takiego, że jest jakiś trener dup, czyli tak zwany dupek i on raz na jakiś czas powołuje do kadry najlepsze dupy w okolicy. Tzn był taki jeden, ale zmarło mu się w zeszłym roku. Co tych dup przerobił, to jego. Kadrowanie polega na wybraniu ze zdjęcia tego, co jest najlepsze i przedstawienie tego, co nas najbardziej interesuje w osobnym zdjęciu - ot taka moja dupna definicja. Mamy zdjęcie laski z wypiętym zadkiem w lustrze. Obrobione jest pięknie. Kolory dobrane, dupa powiększona, kontrast i nasycenie oscylują na granicy możliwości Windows. No i lala tak patrzy na to zdjęcie i myśli: Ale na chuj ten ryj potrzebny, skoro dupę mam pokazać? No i kadruje samą dupę. Dzięki temu otrzymuje bajeczne zdjęcie swojej własnej, ulepszonej dupy, która zajmuje całe zdjęcie.
Zostało już tak niewiele do ukończenia dodawania zdjęcia. Teraz trzeba tylko: 

Dodawanie opisu zdjęcia. 


No i zbliżamy się do finału. Przynajmniej ja, bo zajarałem się tym pisaniem jak stodoła sołtysa. Teraz przyszedł czas na dodanie opisu, by przybliżyć ludziom historię tego zdjęcia, a w tym przypadku zdjęcia dupy. Co ktoś normalny by napisał o swojej dupie? 

Ja bym pewnie dał podpis taki: „to jest moja dupa, sztucznie powiększona i wypięta chuj wie po co”, tylko wiecie, ja normalny nie jestem. Fit dupne laski też nie. Dlatego strugają one epopeje swojej dupy w stylu.
Właśnie wracam z siłowni. Odbyłam morderczy trening. Weszło wszystko, jak trzeba. Teraz relaks, a wieczorem jeszcze rower i bieganie. A jak tam u Was, moje kochane sportowe laski? Po treningu, czy dopiero to przed Wami? 

Po tym, zostaje przy spamować hashtagami i wrzucamy. Niech się dzieje wola nieba. 

Zdjęcie dodane – pora na komentarze.



Stało się! Cel osiągnięty, zdjęcie po morderczej walce zostało dodane. Dupa radośnie świeci na ścianie Instagrama, więc fit lala może spokojnie usiąść i patrzeć, jak lecą serduszka i komentarze...
No i stado podobnych jej ameb, wychwala te zdjęcie dupy, które pokazuje ten fantastyczny progres od wczoraj. Majtki od razu 3 rozmiary większe trzeba kupować, ale co tam! Efekt jest! I lajkują! I komentują, jaka ta dupa nie jest piękna i ile by nie dały żeby taką mieć, bo taką to na pewno się lepiej pierdzi. 

A ja? Jak widzę takie zdjęcie i podpis „wracam z siłowni”, to pierwsze co sobie myślę, to czy przypadkiem nie była zamknięta. 

To jest właśnie piękne w tych fit lalach z wielkimi dupskami w necie. Takie sportsmenki w necie uchodzą za wzory do naśladowania. Za mentorki innych lasek, które mniejsze dupy trochę mają. Zachowują się, jakby na siłowni spędzały całe dnie, ale jaka jest prawda, wiedzą tylko one… I ludzie, którzy na tę siłownię chodzą faktycznie. Bo kurwa, gdyby faktycznie zapierdalała jedna z drugą na tę siłownię, jak Mojżesz przez Morze Czerwone, to nie miałaby kiedy spędzać tyle czasu na obrabianiu dupy i to swojej własnej na dodatek! 

I tym miłym akcentem pragnę zakończyć moją fraszkę, no bo trzeba wypić flaszkę. O!  



Co mam jeszcze?

-Jak kobieta może sama sobie zrobić dobrze? 7 najlepszych porad.

-Jak to by było, gdyby mężczyzna nosił torebkę? 

-Kto pozwolił kobietom strajkować w czarny piątek?  

-Czego nie mówić kobiecie? 6 najważniejszych rzeczy.


You Might Also Like

0 komentarze

Facebook