Czy płacić lekarzom za pobyt w szpitalu?

sierpnia 29, 2018



Jakiś czas temu w Internecie, na jednym z portali, w którym o gównoburzę łatwiej, niż o złapanie syfa po seksie ze starą Bułgarką, trafiłem na ciekawą dyskusję na temat bardzo ważnego problemu społecznego, jakim jest pobyt w szpitalu, a dokładnie „płacenie za lepszą opiekę lekarzowi/pielęgniarkom. Postanowiłem wyrazić swoje zdanie w tym temacie, które być może będzie się różnić od Waszego i szanuję to tak samo mocno jak mam w dupie, bo to mój blog, mój post i moje zdanie.

Czy dawać pieniądze za lepszą opiekę medyczną?


I w sumie moja odpowiedź na to pytanie, mogłaby ograniczyć się jedynie do jednego słowa : nie! Albo ewentualnie do dwóch słów :nie kurwa!

Nie dawałem, nie daje i nie dam nigdy w życiu, bo dlaczego niby mam to robić? Czy ja, przygotowując w swojej firmie statystyki dla całej fabryki, dostaję dodatkowe wynagrodzenie za wykonywanie swoich obowiązków? Nie! Nie dzwoni do mnie na przykład kierownik jednego z działów i nie prosi o dokładniejsze wyliczenia i nie płaci mi za to kilka stów. Dlaczego zatem ja miałbym płacić za coś, co należy do czyichś obowiązków i ten ktoś otrzymuje za te właśnie obowiązki wynagrodzenie?

Zapłać pielęgniarkom, to będą się Tobą lepiej zajmować. 


Taki argument mi wyciągniesz? Zajebiście. Idź pierwszego dnia do szefowej pielęgniarek, zapłać jej kilka stów i co otrzymasz w zamian? Całodobową opiekę, pielęgniarki będą się zabijać o to, która będzie skakać przy Twoim łóżku, dostaniesz nocnik z melodyjką, a dupę będzie Ci wycierać studentka w samych stringach. Dodatkowo zapewniony codzienny masaż prostaty i to cyckami, zamiast kompotu Jack Daniels, a zamiast ziemniaków, których świnie nie dały rady opierdolić, specjalnie dla Ciebie przywiozą bataty ze środkowej Nigerii.  Powiedzieć Ci, co dostaniesz w zamian za zapłatę? Gówno! Bo hajs przytuli szefowa i pójdzie sobie na L4. Pielęgniarki i tak się będą Tobą zajmować. Bo to jest 21 wiek, a nie pierdolona komuna. Wtedy faktycznie, cyrki były lepsze niż u Zalewskich. Wiem po sobie. Kiedy jako dwulatek leżałem w szpitalu, to nie dość, że mojej matki na oddział nie wpuścili, to jeszcze zobaczyła, jak jakiś gówniak popierdala w moich butach. A teraz? Wszelkie zachowanie, które może świadczyć o zaniedbaniu pacjenta, wszelki brak szacunku, rażące błędy, można zgłosić i na szczeście coraz więcej ludzi z tego skorzysta.


Nie bój się, że jak nie zapłacisz, to jak się zesrasz i będziesz potrzebować pomocy, do przyjdzie do ciebie gruba baba z karcherem i pod ciśnieniem Ci dupę umyje, albo na deszcz w wózku wystaje. To tak nie działa.

Płacenie przed operacją, czy po?


Kolejna sytuacja, w której bardzo często sypie się hajs. Jedyny dylemat, to zapłacić przed, czy po. To już nawet w burdelu jest jakiś standard do tego. Moja odpowiedź: Ani przed, ani po. 

Trzeba zapłacić przed

Przecież to operacja na tarczycę, bardzo niebezpieczna. Jak zapłacimy, to chirurg bardziej się do niej przyłoży. Ehem. Dokładnie. Jak nie zapłacisz, to chirurg zamiast skalpelem, to będzie Cię ciął siekierą i zarżnie specjalnie jak świniaka, krzycząc na cały oddział:

-dawaj hajs skurwysynu!


Nie. Nie zarżnie Cię. Owszem. To jest operacja i może coś pójść nie tak. Nawet waląc konia można rękę złamać, a co mówić o cięciu czyichś organów? A to, że zapłacicie czy nie, zupełnie nie będzie miało wpływu na jej przebieg.

A może zapłacić po operacji?

Operacja się udała? Fiut znowu działa? Super. Leć do chirurga, czy ordynatora i płać kurwa. Nie masz hajsu? Zapierdalaj do providenta i płać! Przecież Operacja udana! Chwalmy pana alleluja! Trzeba podziękować przecież. A oni tak mało zarabiają.

Czy Tobie ktoś płaci za wykonywanie swojej pracy? Pracujesz na kasie w Lidlu i w zamian za spakowanie bułek i makreli do reklamówki, zostawia Ci ktoś pięć stów w kopercie? Czy sprzątając kible w galerii, za wypucowanie starannie sracza po wysraniu całej szkolnej wycieczki, zostawia Ci ktoś hajs? Ale nie kurwa. Lekarzom trzeba. Oni na chleb nie mają. Ani na koks. Ani na dziwki. Płać im.

Łatwo Ci mówić, skoro nigdy nie byłeś w sytuacji, kiedy trzeba zapłacić.


Owszem łatwo mi mówić. I tak. Byłem w sytuacji, kiedy „trzeba” było zapłacić. Moja córka urodziła się praktycznie martwa. I wiecie co? Nigdzie kurwa, czy to na Intensywnej terapii, czy na patologii noworodka, nikt nawet nie zasugerował chęci przyjęcia czegokolwiek, tylko wszyscy robili co w ich mocy, by ratować małą. Zawsze znaleźli czas, by porozmawiać, udzielić informacji, czy wspomóc dobrym słowem. I dzisiaj mały destroyer żyje. Rośnie. Idzie do przedszkola za kilka dni. Gitara jest, a grosza nie dałem.

Taka nasza Polaczkowa mentalność. Najlepiej rozdawać kasę, bo „tak trzeba”. Płacimy czarnym, bo inaczej nawet Cię nie pochowają normalnie, to i płacimy białym, bo jak nie, to Cię pokroją, organy przeszczepią tym, co zapłacili a z flaków ugotują kompot.

Powiem Wam, dlaczego jestem tak bardzo anty. Obie sytuacje były w mojej rodzinie.

Standardowy pobyt w szpitalu, ordynatorka dostała w łapę, żeby oczywiście się lepiej zajmować i więcej badań zrobić itp., a co w zamian? Kolejnego dnia wypis do domu. Ładnie wyruchała? Ładnie. 

Druga i ważniejsza sprawa dotyczyła mojej babci, którą wpierdalał rak z każdej strony i podczas kolejnej, jednej z ostatnich wizyt w szpitalu, za jakieś leki powiedziała lekarzowi zwyczajnie „dziękuję”. 

Na co on celowo, na osobności powiedział jej, że podziękuje ona, jak już wyjdzie ze szpitala. Szkoda tylko, że mój ojciec jak się o tym dowiedział, zachował się jak cipa, bo ja bym mu łeb rozpierdolił.


Tak, że płaćcie, będziecie żyli sto lat, będą was wachlować i robić loda, jak tylko poprosicie. Powodzenia. Ja nie płacę. Ja wymagam.


You Might Also Like

0 komentarze

Facebook